From 1686b0a7cafc8b58929c10f889783286322892df Mon Sep 17 00:00:00 2001 From: Dawid Rycerz Date: Fri, 4 Jul 2025 01:00:29 +0300 Subject: Migrate old content --- src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md | 24 ++++++++++++++++++++++++ 1 file changed, 24 insertions(+) create mode 100644 src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md (limited to 'src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md') diff --git a/src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md b/src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md new file mode 100644 index 0000000..6f5a31a --- /dev/null +++ b/src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md @@ -0,0 +1,24 @@ +--- +title: "Niedziela 11 września 2022" +description: "Weekend minął jak z bicza strzelił. Zdecydowanie nie był to jeden z tych leniwych weekendów. W sobotę rano poznaliśmy przemiłą starszą parę z Polski." +publishDate: "2022-09-11" +tags: ["archived"] +--- + +Weekend minął „jak z bicza strzelił". Zdecydowanie nie był to jeden z tych leniwych weekendów. + +W sobotę rano poznaliśmy przemiłą starszą parę z Polski. Są w trakcie podróży do Turcji i przypadkiem przyjechali na miejscówkę z której właśnie ruszaliśmy. Nie udało nam się wypić wspólnej kawy, ale wymieniliśmy się numerami – pierwszy raz od sześciu lat spotkali kogoś ze swojego miasta. + +Pojechaliśmy do miejscowości Constanta – miasto wielkości Gdańska z klimatem Łeby – tłumy ludzi, imprezy na łodziach i wysokie ceny. Przeszliśmy się bulwarem, zjedliśmy coś na mieście i musieliśmy wracać, bo złapał nas deszcz. + +![Freja w pralnii](/images/archived/IMG_7536_result.webp) + +Udało nam się ogarnąć pranie – nic specjalnego, ale zajmuje dużo czasu. Szukaliśmy miejsca na nocleg już po ciemku i zjechaliśmy w dół osiedla na duży parking. Spieszyliśmy się, bo miała nadejść lada moment burza. Okazało się, że spaliśmy jakieś 30-40 metrów od brzegu na terenie wydrążonym w plaży nieopodal falochronów. + +![Nocleg na plaży](/images/archived/IMG_1495_result.webp) + +W niedzielę, po zalaniu wody i zrobieniu zakupów na cały tydzień, pojechaliśmy do Vama Veche – kompletny nie wypał. Zapuściliśmy się do „wioski kamperów" i ani to wioska, ani z kamperami. Jedno z tych miejsc po wejściu do którego od razu wiesz, że jesteś w złym miejscu o niewłaściwym czasie i nie powinno cię tu w ogóle być. + +Jakiś lokalny tubylec o zamglonym wzroku, niespiesznie wyjaśnił, że miejsce jest „zamknięte". Nie wdając się w szczegóły postanowiliśmy stamtąd pojechać. + +Tak więc wróciliśmy na starą miejscówkę i tym razem ustawiliśmy się nad samą skarpą bliżej morza. Kiedy skrobię ten tekst, na horyzoncie pojawił się krwawo czerwony księżyc, a w oddali widać grzmoty nadchodzącej burzy. Mamy nadzieję, że droga dosyć wyschnie przez tydzień, żeby móc stąd potem odjechać 😉 -- cgit v1.2.3