summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/src/content/post/niedziela-11-wrzesnia-2022.md
blob: 6f5a31a8f4bb446fa7867e7c944069660a0ea267 (plain)
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
---
title: "Niedziela 11 września 2022"
description: "Weekend minął jak z bicza strzelił. Zdecydowanie nie był to jeden z tych leniwych weekendów. W sobotę rano poznaliśmy przemiłą starszą parę z Polski."
publishDate: "2022-09-11"
tags: ["archived"]
---

Weekend minął „jak z bicza strzelił". Zdecydowanie nie był to jeden z tych leniwych weekendów.

W sobotę rano poznaliśmy przemiłą starszą parę z Polski. Są w trakcie podróży do Turcji i przypadkiem przyjechali na miejscówkę z której właśnie ruszaliśmy. Nie udało nam się wypić wspólnej kawy, ale wymieniliśmy się numerami – pierwszy raz od sześciu lat spotkali kogoś ze swojego miasta.

Pojechaliśmy do miejscowości Constanta – miasto wielkości Gdańska z klimatem Łeby – tłumy ludzi, imprezy na łodziach i wysokie ceny. Przeszliśmy się bulwarem, zjedliśmy coś na mieście i musieliśmy wracać, bo złapał nas deszcz.

![Freja w pralnii](/images/archived/IMG_7536_result.webp)

Udało nam się ogarnąć pranie – nic specjalnego, ale zajmuje dużo czasu. Szukaliśmy miejsca na nocleg już po ciemku i zjechaliśmy w dół osiedla na duży parking. Spieszyliśmy się, bo miała nadejść lada moment burza. Okazało się, że spaliśmy jakieś 30-40 metrów od brzegu na terenie wydrążonym w plaży nieopodal falochronów.

![Nocleg na plaży](/images/archived/IMG_1495_result.webp)

W niedzielę, po zalaniu wody i zrobieniu zakupów na cały tydzień, pojechaliśmy do Vama Veche – kompletny nie wypał. Zapuściliśmy się do „wioski kamperów" i ani to wioska, ani z kamperami. Jedno z tych miejsc po wejściu do którego od razu wiesz, że jesteś w złym miejscu o niewłaściwym czasie i nie powinno cię tu w ogóle być.

Jakiś lokalny tubylec o zamglonym wzroku, niespiesznie wyjaśnił, że miejsce jest „zamknięte". Nie wdając się w szczegóły postanowiliśmy stamtąd pojechać.

Tak więc wróciliśmy na starą miejscówkę i tym razem ustawiliśmy się nad samą skarpą bliżej morza. Kiedy skrobię ten tekst, na horyzoncie pojawił się krwawo czerwony księżyc, a w oddali widać grzmoty nadchodzącej burzy. Mamy nadzieję, że droga dosyć wyschnie przez tydzień, żeby móc stąd potem odjechać 😉