summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md
blob: b81bb82c323a4edb3c16c0cd698799826f838eb1 (plain)
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
---
title: "Środa 28 września 2022"
description: "Wziąłem parę dni wolnego, abyśmy mogli spokojnie pozwiedzać okolicę. Zaczęliśmy od oddania rzeczy do pralni. Niestety w Bułgarii pralki na monety nie są popularne."
publishDate: "2022-09-28"
tags: ["microblog", "pl"]
author: "Dawid"
language: "pl"
---

## Nesebar

Wziąłem parę dni wolnego, abyśmy mogli spokojnie pozwiedzać okolicę. Zaczęliśmy od oddania rzeczy do pralni. Niestety w Bułgarii pralki na monety nie są popularne. Jest pracownik, który odbiera od nas rzeczy do prania, obsługuje pralki i suszarki, a my odbieramy swoje czyste rzeczy po paru godzinach. Wygodne, ale zapłaciliśmy całkiem sporo. Pani nie mówiła po angielsku, więc Aleksandra wymyśliła, żeby posortować ubrania w worki i powsadzać do nich woreczki strunowe z kapsułką piorącą i karteczką z informacją w jakiej temperaturze prać. Część rzeczy i tak Ola wolała wyprać ręcznie (wełna, wiskoza) w kamperze, korzystając z dobrej pogody.

![Pranie](/images/archived/IMG_7997-Edited_result.webp)

W międzyczasie odwiedziliśmy stare miasto Nesebaru. Słyszeliśmy o nim wiele dobrych i złych rzeczy, że piękne, ale zatłoczone i pełne stoisk wciskających bibeloty. Chyba mieliśmy trochę szczęścia, bo bardzo nam się spodobało stare miasto. Po sezonie było zdecydowanie mniej ludzi, stoiska dosyć wcześnie się zamykały, a i żaden lokalny sprzedawca nas nie zaczepiał. Zagłębiliśmy się trochę w boczne uliczki, gdzie super klimat robiła typowa dla Nesebaru zabudowa – kamienny parter z drewnianym piętrem. Na każdym kroku, jak to w Bułgarii, spotykaliśmy automaty z Lavazzą.

![Słynny wiatrak](/images/archived/IMG_7900-Edited_result.webp)

![Zabytki](/images/archived/IMG_7903-Edited_result.webp)

![Automat do kawy](/images/archived/IMG_1560_result.webp)

![Typowa zabudowa starego miasta](/images/archived/IMG_7969_result.webp)

![Zachód słońca](/images/archived/IMG_7921-Edited_result.webp)

Jednym z miejsc, które musieliśmy obowiązkowo odwiedzić był sklep pobliskiej winiarni Messembria. Na miejscu dostaliśmy do posmakowania pięć rodzajów wina i Rakiję. Tak dobrego wina jeszcze nie smakowaliśmy nigdzie. Wina były bardzo owocowe, pełne smaku i zapachu. Jak widać po zakupach, przypadły nam do gustu 🙂

![Winiarnia](/images/archived/IMG_7913_result.webp)

![Zapasy wina](/images/archived/IMG_7925_result.webp)

## Burgas

Na resztę tygodnia pojechaliśmy do Burgas. Pochodziliśmy po mieście, poszliśmy na molo i na wystawę rzeźb z piasku. Znaleźliśmy też wielką filiżankę Lavazzy – oczywiście obok niej też był automat z kawą. Przeszliśmy się parkiem, ale po burzy wszędzie leżały połamane drzewa i gałęzie po nawałnicy z zeszłego tygodnia. Samo Burgas nas nie zachwyciło, postkomunistyczne blokowiska, betonowe połamane chodniki i obdrapane, szare budynki.

![Wystawa figur z piasku](/images/archived/IMG_8050_result.webp)

![Wielka Lavazza](/images/archived/IMG_8036_result.webp)

![Rzeźba z metalu](/images/archived/IMG_8016_result.webp)

## Lotnisko i powrót

W środę zawiozłem Aleksandrę na lotnisko – leci do naszych znajomych na panieński i wesele. Zostanę sam z Freją do 10tego października. Prosto z lotniska pojechałem ogarnąć sobie wodę i śniadanie – standardowo banice i ajran. Na pierwsze dni stwierdziłem, że wrócę na miejsce nad plażą nudystów w Nesebarze. Spędziliśmy tam już sporo czasu i wiedziałem i znałem dobrze okolicę, więc nie musiałem się martwić o wodę/toaletę/zasięg internetu itp. Ostatnio zaczął nam szwankować boiler (co sekundę się włącza i wyłącza) i mogłem spokojnie go sobie wyciągnąć i sprawdzić co się dzieję. Niestety wygląda na to, że termostat padł.

![Banica z ajranem](/images/archived/68604253139__6B553AB4-2072-452A-BA1D-D75875EBD85C_result.webp)

![Wyciągnięty boiler](/images/archived/68605790130__9D14D244-DC70-4520-8B2C-82E24A8237D4_result.webp)

Po południu spotkałem przemiłe starsze małżeństwo, z którym sobie chwile porozmawialiśmy. Podróżują VW T4 przez Europę na emeryturze i kojarzyli nasze auto sprzed ponad tygodnia. Byli na chwile w Turcji i już wracali do Polski. Późnym wieczorem na ostatnim spacerze z Freją zauważyłem, że przyjechało jeszcze parę kamperów z polskimi rejestracjami, w tym dobrze mi znany zielony VW T4 z białym dachem na tablicach z Lublina należący do kampermaniaków.