diff options
| author | Dawid Rycerz <dawid@rycerz.xyz> | 2025-07-04 01:00:29 +0300 |
|---|---|---|
| committer | Dawid Rycerz <dawid@rycerz.xyz> | 2025-07-04 01:00:29 +0300 |
| commit | 1686b0a7cafc8b58929c10f889783286322892df (patch) | |
| tree | 157b6d45697dd2eb2ad8f10caab207a6bef0de93 /src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md | |
| parent | 3f0373ee3c64d80af91ebcbcca37ebdc1ae3de8a (diff) | |
Migrate old content
Diffstat (limited to 'src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md')
| -rw-r--r-- | src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md | 50 |
1 files changed, 50 insertions, 0 deletions
diff --git a/src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md b/src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md new file mode 100644 index 0000000..884ec2f --- /dev/null +++ b/src/content/post/sroda-28-wrzesnia-2022.md @@ -0,0 +1,50 @@ +--- +title: "Środa 28 września 2022" +description: "Wziąłem parę dni wolnego, abyśmy mogli spokojnie pozwiedzać okolicę. Zaczęliśmy od oddania rzeczy do pralni. Niestety w Bułgarii pralki na monety nie są popularne." +publishDate: "2022-09-28" +tags: ["archived"] +--- + +## Nesebar + +Wziąłem parę dni wolnego, abyśmy mogli spokojnie pozwiedzać okolicę. Zaczęliśmy od oddania rzeczy do pralni. Niestety w Bułgarii pralki na monety nie są popularne. Jest pracownik, który odbiera od nas rzeczy do prania, obsługuje pralki i suszarki, a my odbieramy swoje czyste rzeczy po paru godzinach. Wygodne, ale zapłaciliśmy całkiem sporo. Pani nie mówiła po angielsku, więc Aleksandra wymyśliła, żeby posortować ubrania w worki i powsadzać do nich woreczki strunowe z kapsułką piorącą i karteczką z informacją w jakiej temperaturze prać. Część rzeczy i tak Ola wolała wyprać ręcznie (wełna, wiskoza) w kamperze, korzystając z dobrej pogody. + + + +W międzyczasie odwiedziliśmy stare miasto Nesebaru. Słyszeliśmy o nim wiele dobrych i złych rzeczy, że piękne, ale zatłoczone i pełne stoisk wciskających bibeloty. Chyba mieliśmy trochę szczęścia, bo bardzo nam się spodobało stare miasto. Po sezonie było zdecydowanie mniej ludzi, stoiska dosyć wcześnie się zamykały, a i żaden lokalny sprzedawca nas nie zaczepiał. Zagłębiliśmy się trochę w boczne uliczki, gdzie super klimat robiła typowa dla Nesebaru zabudowa – kamienny parter z drewnianym piętrem. Na każdym kroku, jak to w Bułgarii, spotykaliśmy automaty z Lavazzą. + + + + + + + + + + + +Jednym z miejsc, które musieliśmy obowiązkowo odwiedzić był sklep pobliskiej winiarni Messembria. Na miejscu dostaliśmy do posmakowania pięć rodzajów wina i Rakiję. Tak dobrego wina jeszcze nie smakowaliśmy nigdzie. Wina były bardzo owocowe, pełne smaku i zapachu. Jak widać po zakupach, przypadły nam do gustu 🙂 + + + + + +## Burgas + +Na resztę tygodnia pojechaliśmy do Burgas. Pochodziliśmy po mieście, poszliśmy na molo i na wystawę rzeźb z piasku. Znaleźliśmy też wielką filiżankę Lavazzy – oczywiście obok niej też był automat z kawą. Przeszliśmy się parkiem, ale po burzy wszędzie leżały połamane drzewa i gałęzie po nawałnicy z zeszłego tygodnia. Samo Burgas nas nie zachwyciło, postkomunistyczne blokowiska, betonowe połamane chodniki i obdrapane, szare budynki. + + + + + + + +## Lotnisko i powrót + +W środę zawiozłem Aleksandrę na lotnisko – leci do naszych znajomych na panieński i wesele. Zostanę sam z Freją do 10tego października. Prosto z lotniska pojechałem ogarnąć sobie wodę i śniadanie – standardowo banice i ajran. Na pierwsze dni stwierdziłem, że wrócę na miejsce nad plażą nudystów w Nesebarze. Spędziliśmy tam już sporo czasu i wiedziałem i znałem dobrze okolicę, więc nie musiałem się martwić o wodę/toaletę/zasięg internetu itp. Ostatnio zaczął nam szwankować boiler (co sekundę się włącza i wyłącza) i mogłem spokojnie go sobie wyciągnąć i sprawdzić co się dzieję. Niestety wygląda na to, że termostat padł. + + + + + +Po południu spotkałem przemiłe starsze małżeństwo, z którym sobie chwile porozmawialiśmy. Podróżują VW T4 przez Europę na emeryturze i kojarzyli nasze auto sprzed ponad tygodnia. Byli na chwile w Turcji i już wracali do Polski. Późnym wieczorem na ostatnim spacerze z Freją zauważyłem, że przyjechało jeszcze parę kamperów z polskimi rejestracjami, w tym dobrze mi znany zielony VW T4 z białym dachem na tablicach z Lublina należący do kampermaniaków. |
